Obowiązki domowe małego człowieka.

Obowiązki domowe małego człowieka.

 

Nie od dziś wiadomo, że małe dziecko lubi naśladować swoich rodziców i pomagać w domowych obowiązkach. I bardzo dobrze. Obowiązki domowe pomagają wyrobić w dziecku samodzielność, odpowiedzialność i są świetnym sposobem kształtowania jego charakteru.

 

Dzieci z natury chcą angażować się w różne prace domowe i co ciekawe nie odbierają tego jako pomocy, ale jako świetną zabawę z rodzicami. Wspólne wieszanie prania, wycieranie mebli są dla nich naprawdę wielką frajdą. Dlatego nie zniechęcajcie dziecka, jeśli chce wam w czymś pomóc lub chce robić coś samodzielnie.

 

Jeśli wasze dziecko chce samo zakładać buty, majty lub skarpety i inne części swojej lub czasem nawet nie swojej garderoby ;-P proszę bardzo, nie zabraniajcie mu tego nawet jeśli miało by to trwać wiecznie. A wiem, że często rodzice popełniają ten błąd. To samo tyczy się mycia rąk, buzi (rodzice zrobią to dokładniej). Wykonując te i inne czynności za dziecko niczego go nie nauczycie.


Moja córcia bardzo często bawi się w różnego rodzaju zajęcia domowe i nawet zdarza się, że angażuje się w niektóre z nich, kiedy widzi, że zabieram się za zamiatanie podłogi, ona również bierze w swoje rączki miotełkę i działa razem ze mną. Kiedy wycieram podłogę, umawiamy się tak, że najpierw ona ją myje (po swojemu), a później ja.


Kiedy wracamy ze sklepu, albo gdy babcia wraca z pracy obładowana tobołami, córcia w te pędy zabiera się za wyciąganie wszystkiego co znajduje się w reklamówkach. Babcina torebka również zostaje opustoszona, do zera ;-P


Córcia również chętnie pomaga przy wkładaniu brudów do pralki i wyciąganiu już wypranych ubrań. Przy wieszaniu podaje mi ubrania i klamerki, choć czasem mała bestyjka ma ochotę na figle migle i ucieka z całą zawartością koszyka  ;-P 

 

Przy robieniu obiadu również mam małego pomocnika. Chcę obrać ziemniaki, córcia mi je podaje lub sama bierze się za ich obieranie. Efekt? Dziury w ziemniakach ;-P


Ale żeby nie było, nie we wszystkim jest taka chętna do pomocy. Kiedy trzeba posprzątać swoje zabawki (a zapewniam was, jest co sprzątać), wymiguje się od tego obowiązku. Co dziwne u kogoś bardzo chętnie je sprząta ;-P

 

My nie zmuszamy naszej córci do niczego, jak już co to staramy się ją w jakiś sposób zachęcić do pewnych rzeczy np. poprzez zabawę. Ważne, aby robić wszystko razem, dzięki temu angażowanie się dziecka w obowiązki domowe wychodzi naturalnie.


Jeśli udało się Wam zobaczyć ten post, zostawcie po sobie ślad w komentarzu lub na facebooku, będzie mi niezmiernie miło. 😘


Bądź na bieżąco i polub stronę na facebooku. ;-)
👇

Zmęczona macierzyństwem.

Zmęczona macierzyństwem.


Odkąd zostałam mamą bywam często zmęczona. Ale ostatnimi czasy zmęczenie coraz bardziej dawało mi się we znaki. Zamiast rano wstawać rześka i wypoczęta, choć przespałam całą noc, to i tak po otwarciu oczu czułam się, jakby czołg właśnie po mnie przejechał. 

 

Oczywiście nie zawsze jest tak źle, bo bywają dni kiedy jestem naprawdę szczęśliwa, chce mi się śmiać, wykonywać te wszystkie domowe obowiązki. Tylko, że tak naprawdę takich dni jest zdecydowanie za mało.



Czasem efektem mojego zmęczenia jest zbyt późne kładzenie się spać, zbyt wczesne wstawanie, nadmiar obowiązków i inne takie tam matczyne i nie matczyne sprawy. Psychika też robi swoje, jakby nie było jestem odpowiedzialna za bezpieczeństwo mojego dziecka, za jego zdrowie, prawidłowy rozwój, przyszłość i wychowanie. Do tego dochodzi strach, monotonia. Monotonia w szczególności. Sprzątanie, pranie, gotowanie i różne przydomowe obowiązki dobijają mnie. Codziennie to samo i choćbym stawała na głowie czasami nie da się nic zmienić, bo dziecko ma zły humor, ząbkuje lub po prostu brak mi na to czasu. 

 

Przyznam się, że przez pierwszy rok życia mojej córeczki myślałam, że jest ciężko i już ciężej być nie może. Jak bardzo się wtedy myliłam. Teraz to dopiero jest hardcore. Moje dziecko nie ma łatwego charakteru. Prawie codziennie tak samo daje mi w kość. Dlatego pękam ze śmiechu, kiedy ludzie, którzy nas zbytnio nie znają, chwalą moją córcie jaka to ona jest grzeczna i spokojna. Gdyby wiedzieli co dzieje się w naszym domu, szybko zmienili by zdanie i uciekli gdzie pieprz rośnie. Sama czasami mam na to ochotę, bo mam wszystkiego serdecznie dość. Dość tych wrzasków, lamentów o byle głupotę, tłumaczenia po raz setny, że czegoś nie wolno, rzeczy porozrzucanych po kątach, jedzenia na podłodze itd.



Czasami jestem tak zmęczona, że:

- Nie mam siły, aby umyć włosy.

- Zamiast zrobić córci porządną kolację, odgrzewam jej zupę z obiadu. 

- Kiedy nie mam siły podnosić zabawek, które leżą na środku pokoju, to albo posługuję się nogą, (pewnie domyślacie się o co chodzi) albo łaskawie czekam, aż mój mąż sam to zrobi. Jednak cudu nie oczekuję. 

- Zasypiam w dziecięcym łóżeczku. 

- Na posikane łóżko zarzucam ręcznik, bo nie chce mi się zmieniać w środku nocy pościeli. 

- Aby mieć chwilę spokoju włączam mojemu dziecku te gówniane bajki, co to lecą w tv.

- Zdarza mi się krzyknąć na moje dziecko, czego później bardzo żałuję.  


Mogłabym dalej wymieniać, ale jestem zbyt zmęczona, aby myśleć o tym dalej.


My matki nie jesteśmy ze stali i należy nam się chwila odpoczynku, dlatego nie wstydźmy się prosić o pomoc. Dla mnie wybawieniem są moi rodzice, do których niestety rzadko jeździmy, ale jak już nam się uda, to mam prawie cały dzień dla siebie. Dziadkowie z chęcią zajmują się swoją jedyną wnuczką. Po takim dniu jestem naprawdę wypoczęta, a akumulatory mam naładowane na cały tydzień. 


Droga mamo nie zapominaj o sobie i o swoich potrzebach. Zadbaj o siebie, swoje zdrowie, urodę i jakby nie było psychikę. Ja o swoją psychikę zdecydowanie muszę zadbać, moje dziecko często wystawia moją cierpliwość na próbę i wtedy zastanawiam się, czy aby nie jest mi potrzebny psychiatra, naprawdę. Nie jest łatwo być mamą. Oj nie łatwo i trzeba się mocno starać, by nie wyjść z siebie.

 

Mimo, że mam ochotę czasami rzucić to wszystko w pizdu, zatrzasnąć za sobą drzwi i już nigdy nie wrócić, wiem że życie bez tej małej bestyjki było by zupełnie puste. Dlatego muszę spiąć poślady, wziąć się w garść i iść z tym koksem. W końcu dziecko nie może oglądać znerwicowanej, a nawet czasem zapłakanej matki. Nie będzie łatwo, ale będę się starać. Trzymajcie kciuki. Ja za was trzymam.

 

P.S Mam wrażenie, że chciałam jeszcze coś dodać, ale nie pamiętam co.

 

Buziaczki ;-*

 

 

Jeśli udało się Wam zobaczyć ten post, zostawcie po sobie ślad w komentarzu lub na facebooku, będzie mi niezmiernie miło. 😘


Bądź na bieżąco i polub stronę na facebooku. ;-)
👇

Krople, które pomogły mojej córce w trakcie ząbkowania.

Krople, które pomogły mojej córce w trakcie ząbkowania.

 
Krople na ząbkowanie.

 

Ząbkowanie to, zaraz po kolce niemowlęcej, drugie bolesne przeżycie dla małego człowieka oraz kolejny test dla świeżo upieczonych rodziców. Nie jest łatwo. Dziecko płacze, jest ciągle rozdrażnione, ślini się i wkłada do buzi wszystko co popadnie. Rodzice wtedy zasypywani są różnego rodzaju poradami, a to od dziadków, cioć, znajomych, przypadkowych osób. Także w internecie można przeczytać jak radzić sobie w takiej sytuacji.

 

Nasza przygoda z ząbkowaniem z początku przebiegała dość łagodnie. Co jakiś czas masowałam córci dziąsełka i oczywiście dużo przytulałam. Ona natomiast pogryzała sobie schłodzone gryzaki lub swoje zabawki i było ok. Przy trzonowcach nie było już tak kolorowo, masowanie nie pomagało, więc postanowiłam zaopatrzyć się w żel do smarowania dziąsełek. Tyle się naczytałam pozytywnych opinii o danych żelach, jakie to są cudowne i jaką ulgę przynoszą ząbkującemu dziecku. Koleżanka również sobie je chwaliła. A u nas kurza twarz nie pomogło. Udałam się więc z mężem do znajomej Pani Doktor, która co jakiś czas przyjeżdża z Niemiec do Polski. Powiedziała mi wtedy, że działanie takiego żelu kończy się po jakiejś godzinie, więc nie da się całkowicie wyeliminować bólu z jego pomocą. No prze fajnie. Na szczęście pojawiło się światełko nadziei, gdyż Pani doktor poradziła nam, abyśmy wykupili krople Viburcol plus.


Co to jest Viburcol Plus i w jakim celu się go stosuje?

Jak pisze producent Viburcol plus jest lekiem homeopatycznym stosowanym wspomagająco w stanach niepokoju u niemowląt i małych dzieci przebiegających z gorączką lub bez gorączki, występujących w przebiegu np. ząbkowania, kolki niemowlęcej lub przeziębienia.


Viburcol plus zawiera naturalne, bezpieczne składniki o szerokim spektrum działania, czyli:

- pokrzyk wilcza jagoda,

- rumianek,

- babka zwyczajna,

- sasanka łąkowa,

- psianka słodkogórz.


 Opakowanie zawiera 15 pojemniczków po 1ml.



Czy te krople nam pomogły? No raczej. Córcia była po nich spokojniejsza, nie była już tak rozdrażniona. Nie denerwowała się z byle powodu, co miało miejsce wcześniej. Wtedy byłam w szoku, że mały człowiek może się tak denerwować. Noce również były spokojniejsze, nie budziła się tak często i nie popłakiwała. Ona była wyspana i my również. Jedyną wadą jest cena. U nas w aptece 42 zł. Masakra, no ale czego się nie robi, żeby pomóc dziecku.


Jednak zanim sięgniecie po  krople Viburcol plus najpierw wypróbujcie innych metod, jak właśnie przytulanie, noszenie, masowanie, podawanie schłodzonych gryzaków itp. Krople polecam, gdy inne metody zawiodą, gdy dziecko jest mega rozdrażnione. A wy jak sobie radzicie, albo poradziłyście z ząbkowaniem? Co przyniosło ulgę waszym pociechom?



Jeśli udało się Wam zobaczyć ten post, zostawcie po sobie ślad w komentarzu lub na facebooku, będzie mi niezmiernie miło. 😘


Bądź na bieżąco i polub stronę na facebooku. ;-)
👇

Za co uwielbiam olej kokosowy?

Za co uwielbiam olej kokosowy?

Olej kokosowy.


Jako, że jestem fanką oleju kokosowego używam go nie tylko do smażenia, ale i pielęgnacji. Urzekł mnie jego przepiękny zapach i moc cudownych właściwości. Jestem z nim już od paru ładnych lat i chyba nie zamienię go na nic innego.

 

 

Zdradzę wam kilka moich ulubionych zastosowań oleju kokosowego. Chociaż prościej było by napisać do czego go nie używam. ;-P

 

Olej kokosowy do pielęgnacji ciała.

Olej ten niesamowicie nawilża skórę, a że moja córcia jest posiadaczką skóry suchej codziennie namaszczam jej ciałko olejem kokosowym. Nie dość, że świetnie nawilża to również radzi sobie z wszelkimi zmianami alergicznymi oraz zmniejsza świąd, co jest dla nas niezwykle ważne.

 

 

Olej kokosowy do kąpieli.

Kiedy moja córcia była jeszcze noworodkiem, niemowlakiem do kąpieli dolewałam jej kilka kropel oleju kokosowego. Dzięki temu nie musiałam dodatkowo nawilżać jej delikatnej skóry.

 


Olej kokosowy do czyszczenia uszu.

Po każdej kąpieli przemywam mojej córci uszka, a dokładniej zewnętrzną ich część wacikiem nasączonym olejem kokosowym. ;-)


Peeling kawowy z olejem kokosowym.

Mój ulubiony, używam go do całego ciała, czasem nawet do twarzy. Jego przygotowanie jest banalnie proste. Zaparzam kawę z trzech łyżeczek. Fusy mieszam z olejem kokosowym i gotowe, peelinguje się. Ciało nie dość, że jest gładkie, jak to się mówi pupka niemowlaka to i obłędnie pachnie. Polecam. ;-)


Demakijaż z olejem kokosowym.

Olej kokosowy nakładam na całą twarz. Następnie namoczonym wcześniej w ciepłej wodzie wacikiem zmywam makijaż. Wszystko pięknie schodzi ;-)

 


Olej kokosowy zamiast kremu do rąk.

Moja skóra na dłoniach bywa często przesuszona, chyba taki ich urok ;-P Dzięki oleju kokosowemu są nawilżone i gładkie. Uwaga, a moje paznokcie wzmocnione :-D

 


Olejowanie włosów.

Raz na jakiś czas funduję sobie takie małe szaleństwo i nakładam olej kokosowy na wilgotne włosy, zostawiam go tak na około dwie godzinki. Oczywiście najlepiej było by na całą noc, ale gdzie ja i mycie włosów w ciągu dnia? Zwłaszcza kiedy dziecko w domu harcuje. ;-P Po tym czasie dokładnie myję włosy. Efekt? Włosy są gładkie, lśniące i po dłuższym stosowaniu przyciemnione ;-)



Słyszałam, że niektórzy używają oleju kokosowego do płukania ust (ssanie oleju). Ponoć wybiela zęby, wzmacnia organizm oraz usuwa toksyny z organizmu. Nie wiem, nie sprawdzałam i raczej nie będę sprawdzać. Chyba, że wy macie jakieś doświadczenia z płukaniem ust olejem, to pochwalcie się.

 

Jak widzicie olej kokosowy zastępuje mi wiele kosmetyków. Jestem ciekawa jak jest z wami? Macie jakieś doświadczenia z olejem kokosowym? A może macie jakieś ulubione oleje?

 

Buziaczki ;-*



Jeśli udało się Wam zobaczyć ten post, zostawcie po sobie ślad w komentarzu lub na facebooku, będzie mi niezmiernie miło. 😘


Bądź na bieżąco i polub stronę na facebooku. ;-)
👇

Zdrowe przekąski dla dzieci.

Zdrowe przekąski dla dzieci.

 

Dzieci uwielbiają przekąski, zwłaszcza te sklepowe, niestety. Jako, że staram się dbać o to, aby moja córka zdrowo się odżywiała serwuje jej przekąski, które sama przygotowuje. Wiedzcie, że zdrowe przekąski również mogą być smaczne. ;-)


Oczywiście nie wpadam w jakąś tam paranoję i zdarza się, że dam jej jakiegoś wafelka, batonika czy herbatniki. ;-)



Oto kilka moich propozycji na zdrowe przekąski dla dzieci.


Rodzynki.

 

Moja córcia je uwielbia i mogła by je jeść w ilościach hurtowych, co nie było by rozsądne i zdrowe. Dlatego daję jej garść rodzynek na przekąskę i ani grama więcej. Dlaczego? Choć rodzynki mają wiele wspaniałych właściwości, zwierają fruktozę, która może spowodować próchnicę w ząbkach naszych pociech. Także rodzynki tak, ale w małych ilościach. Fajnym pomysłem jest dodanie rodzynek do jogurtu greckiego, mojej córci taki wariant bardzo smakuje. ;-)

 

Zdrowe przekąski dla dzieci.


 

Suszone jabłka.

 

Te również są hitem w naszym domu, a że w tym roku jabłek jest pełniutko, (gałęzie pod ich ciężarem się uginają), co chwile je suszymy w suszarce do owoców. Co prawda długo to trwa, ale naprawdę warto, gdyż posiadają mnóstwo błonnika i innych cennych witamin i minerałów.

 

Zdrowe przekąski dla dzieci.


 

Pestki dyni.

 

Te również posiadają wiele cennych składników odżywczych, więc podawajmy je swoim pociechom, czy to solo, czy w owsiance. Niedawno dowiedziałam się, że pestki dyni pomagają w odrobaczaniu, tym bardziej warto. ;-)

 

Zdrowe przekąski dla dzieci.


 

Suszona dynia lub chipsy z dyni.

 

Sezon dyniowy w pełni, a że mamy ich pełno postanowiłam trochę z nią pokombinować. Próbowałam frytek z dyni, niestety nie smakowały mi, natomiast córci już tak (do momentu, aż nie ostygły). W drugiej kolejności zrobiłam chipsy z dyni i to było coś, co nam zasmakowało. Dynię obrałam wydrylowałam i pokroiłam w cienkie plasterki. Przyprawiłam ziołami i skropiłam olejem kokosowym. Piekłam w piekarniku, ale nie pamiętam ile to trwało. ;-P Innym, wydaje mi się, lepszym sposobem jest ususzenie dyni w suszarce do owoców, wtedy mamy pewność, że nic nam się nie przypali, a smak jest taki sam. ;-)

 

Zdrowe przekąski dla dzieci.

 

 

Chipsy z jarmużu.

 

O dziwo córci smakują, myślałam, że będzie nimi pluła po kątach, a tu taka niespodzianka. Pewnie dlatego je lubi, bo fajnie chrupią ;-P


 

Budyń jaglany.

 

Składniki:

- pół szklanki kaszy jaglanej,

- szklanka mleka roślinego,

- szklanka świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy,

- łyżka miodu,

- bakalie lub owoce do dekoracji.

 

Wykonanie:

Kasze jaglaną zalewamy wodą i odstawiamy na pół godziny, po tym czasie przepłukujemy i gotujemy do momentu, aż kasza wsiąknie cały płyn. Następnie do kaszy wlewamy świeżo wyciśnięty sok z pomarańczy, miód i blendujemy. Dekorujemy ulubionymi dodatkami.


Zdrowe przekąski dla dzieci.



Smoothie, koktajle, sałatki owocowe, ciasteczka owsiane i wiele, wiele innych, zdrowych przekąsek możecie podawać swoim pociechom. Oczywiście pod warunkiem, że chce się wam je przygotowywać, bo z tym różnie bywa. ;-P

 

No to jakie przekąski serwujecie swoim pociechom?



Buziaczki ;-*



Jeśli udało się Wam zobaczyć ten post, zostawcie po sobie ślad w komentarzu lub na facebooku, będzie mi niezmiernie miło. 😘


Bądź na bieżąco i polub stronę na facebooku. ;-)
👇

Copyright © 2014 Dżastina - szczęśliwa mama , Blogger