Moje ulubione przepisy na sałatki z roszponką w roli głównej.

Moje ulubione przepisy na sałatki z roszponką w roli głównej.


Sałatkę z roszponką można przygotować na wiele sposobów, ja jednak mam swoje dwa ulubione przepisy, do których często wracam. Co ważne sałatki te są mega proste i szybkie w przygotowaniu, a i o dziwo można się nimi najeść ;-P Sałatka jest idealna na drugie śniadanie lub kolację.

 

Roszponka niby taka niepozorna zielenina, a zawiera mnóstwo witamin oraz minerałów m.in. witaminę C, beta-karoten, wapń, żelazo, magnez. Oprócz tego pobudza trawienie, oczyszcza organizm i działa kojąco na układ nerwowy, no same zalety. Dlaczego więc nie dołączyć ją do swojego jadłospisu?

 

 

Sałatka z roszponką i kurczakiem.

 

Składniki:

- opakowanie roszponki,

- pojedyncza pierś z kurczaka,

- pomidor,

- ser mozzarella

- garść pestek z dyni,

- oliwa z oliwek,

- przyprawy.


Wykonanie:

1. Pierś z kurczaka kroimy w paski, posypujemy ulubionymi przyprawami i podsmażamy.

2. Roszponkę płuczemy.

3. Pomidora kroimy.

4. Mozzarellę kroimy w paski.

5. Pestki dyni prażymy na suchej patelni (ten krok można ominąć).

6. W misce mieszamy wszystkie składniki (roszponkę, kurczaka, pomidora. mozzarellę).

7. Wszystko przyprawiamy solą, pieprzem, skrapiamy oliwą z oliwek i posypujemy pestkami.

 

 

 

Sałatka z roszponką, jabłkiem i pomarańczą. 


Składniki:

- opakowanie roszponki,

- jabłko,

- pomarańczka,

- kilka orzechów włoskich.


Wykonanie:

1. Roszponkę płuczemy.

2. Jabłko obieramy ze skórki i kroimy w kostkę.

3. Pomarańczkę obieramy ze skóry i kroimy na mniejsze kawałki.

4. Orzechy włoskie kroimy.

5. Wszystkie składniki wrzucamy do jednej miski i skraplamy sokiem z pomarańczy. 

 


Smacznego ;-)




Jeśli udało się Wam zobaczyć ten post, zostawcie po sobie ślad w komentarzu lub na facebooku, będzie mi niezmiernie miło. 😘



Bądź na bieżąco i polub stronę na facebooku. ;-)
O tutaj 👇

Krem czekoladowy z suszonymi morelami.

Krem czekoladowy z suszonymi morelami.


Ostatnio naszła mnie ochota na krem czekoladowy, w którym jak wiadomo jest tona cukru. Postanowiłam zrobić go sama, a zdradzę wam, że to nie był mój pierwszy krem, bo kiedy moja córcia była mniejsza i borykała się z alergią pokarmową wraz z nią i ja musiałam być na diecie, wtedy takie kremy czekoladowe robiłam bardzo często, ale z daktyli. Tym razem użyłam do jego przygotowania suszonych moreli.

 

Jakiś czas temu postanowiłam ograniczyć cukier, który nie będę ukrywać zawładnął moim życiem. Cukier do kawki, do ciasta, pączusie, drożdżóweczki, ciasteczka, no za dużo tego zdecydowanie. Rodzina na taką wieść zareagowała tak jakbym zwariowała, no ale nie będę zmieniać zdania tylko dlatego, że komuś się to nie podoba.

 

Przez pierwsze kilka dni nie było łatwo. Wszelkie słodkości kusiły mnie okrutnie, byłam strasznie ospała, czasami nawet bardzo nerwowa, nie można było ze mną wytrzymać. Teraz jest już ok i czuję się znakomicie. Wiadomo nadal mam ochotę na małe co nieco, ale walczę z tym i w takich sytuacjach sięgam po moje ulubione zamienniki, tak jak krem czekoladowy z suszonymi morelami.

 

 

Przepis na krem czekoladowy z suszonymi morelami.


Składniki:

- 150 g suszonych moreli,

- 3 łyżki kakao,

- 3 łyżki oleju kokosowego.


Wykonanie:

1. Morele kroimy na mniejsze kawałki i zalewamy wrzątkiem (wody ma być tyle, aby zakryła morele).

2. Po godzinie namaczania morele blendujemy wraz z wodą.

3. Dodajemy kakao, olej kokosowy i wszystko blendujemy.

4. Jeśli krem jest zbyt gęsty można dolać trochę mleka.

5. Krem przechowujemy w lodówce.

 

Smacznego ;-)

 

P.S. Nie zapomnijcie takim kremem podzielić się ze swoimi dziećmi, moja córcia pochłania go łyżeczkami ;-)



Jeśli udało się Wam zobaczyć ten post, zostawcie po sobie ślad w komentarzu lub na facebooku, będzie mi niezmiernie miło. 😘



Bądź na bieżąco i polub stronę na facebooku. ;-)
O tutaj 👇
Mamo, głupia jesteś.

Mamo, głupia jesteś.

 

Jakiś czas temu usłyszałam od mojej córci bardzo przykre słowa, nie wiem czym sobie na nie zasłużyłam, ale stało się. W tej sytuacji trzeba było mądrze pomyśleć co z tym fantem zrobić. 


To był zwyczajny poranek bawiłam się z córcią i nagle ta mała bestyjka naburmuszyła się, bo zrobiłam coś nie po jej myśli. Zrobiła tą charakterystyczną minę nr 5, po czym powiedziała "Mama, głupia jesteś." Wytrzeszczyłam oczy i nagle zrobiło mi się bardzo przykro. Długo milczałam, byłam w szoku. Wzięłam głęboki oddech i wytłumaczyłam jej, że tak nie wolno mówić, i że zrobiło mi się smutno. Niby mnie słuchała, ale nie odezwała się ani słowem. Dopiero po jakichś 10 minutach milczenia coś do niej dotarło, przytuliła mnie i przeprosiła. Więcej z jej ust tego słowa skierowanego w moim kierunku nie usłyszałam, ale... parę dni później dowiedziałam się, że i wujka tak "pięknie" obdarowała. 


Takich przykrych słów usłyszałam już wiele "Mama, nie chce ciebie!", "Idź sobie!", "Nie kocham cie!". Wszystko to czasami wypowiedziane bardziej w złości niż umyślnie, ale jednak. Za każdym razem było mi tak samo przykro (choć czasami krew mnie zalewała) i za każdym razem cierpliwie tłumaczyłam. Jak narazie mam z tym spokój, bo widocznie coś do tej małej główki dotarło. No chyba, że nagle coś jej się znowu przypomni.


Skąd to się wszystko wzięło? Niestety od innych dzieci. Parę razy byłam światkiem jak dzieci do swoich rodziców zwracały się w taki właśnie sposób, a jak wiadomo dzieci wszystko szybko łapią i naśladują innych. Tak więc moja córeczka uznała, że jeśli innym tak wolno to i jej również, raz za razem obdarowywała mnie tym albo tamtym. Oj, nie powiem, gdy słyszałam z jej ust coraz to nowsze sformułowania to czasami zamiast smutku czułam, że się we mnie gotuje i miałam ochotę krzyknąć, ale tak sobie wtedy pomyślałam, że jeśli zareaguje złością, to jej się to może spodobać i dalej będzie robić swoje. Znam to z pewnej sytuacji, kiedy to zareagowałam w niewłaściwy sposób, bo niestety miałam ten zły dzień i moja córcia nic sobie z tego nie zrobiła, a wręcz przeciwnie cieszyła się, że zdenerwowała mamę i dalej w to brnęła.


Będąc rodzicem nieraz nasza cierpliwość i opanowanie wystawiane są na ogromną próbę, zwłaszcza jeśli dziecko ma niezły charakterek, dlatego warto nauczyć się reagować na pewne sytuacje w odpowiedni sposób. Czasami jest mega ciężko i szlag jasny może trafić człowieka, kiedy to trzeba tłumaczyć jedno a to samo po raz setny, no ale trzeba. W tym przypadku szybko poszło i córcia zrozumiała, że nie wolno obrażać innych, ale są też inne, na które potrzeba nam trochę więcej czasu.

 

Śmiem twierdzić, że mądra i spokojna rozmowa jest kluczem do sukcesu. ;-)

 

 

 

Jeśli udało się Wam zobaczyć ten post, zostawcie po sobie ślad w komentarzu lub na facebooku, będzie mi niezmiernie miło. 😘



Bądź na bieżąco i polub stronę na facebooku. ;-)
O tutaj 👇

Panowie badajcie się!

Panowie badajcie się!

 

Ostatnio wiele się mówi o białaczce, raku piersi oraz raku szyjki macicy, o tym jak ważne jest wczesne jego wykrycie. Przeróżne kampanie namawiają kobiety do regularnego badania się, a co z mężczyznami czy ich rak nie dotyczy?


Z Ł. poznaliśmy się z naście lat temu, był moim pierwszym chłopakiem i pierwszą wakacyjną miłością. Nasze drogi dość szybko się rozeszły, nie ważne z jakiego powodu. ;-) Jeszcze jakiś czas po rozstaniu utrzymywaliśmy ze sobą kontakt na zasadzie "Co u ciebie", ale z czasem on się urwał, ja miałam swoje życie, a on swoje.

 

Dwa lata temu, w wakacje będąc z moją córcią u dziadków spotkałam rodziców Ł. Przyjechali na wypoczynek ze Śląska, tak jak mieli to w zwyczaju każdego roku. Byłam zaskoczona, że mnie jeszcze pamiętają, bo ostatni raz widzieliśmy się z 10 lat temu. Trochę sobie porozmawialiśmy i powspominaliśmy. Przez ten czas jakoś do głowy mi nie przyszło, aby zapytać o Ł. tylko na sam koniec poprosiłam, aby go ode mnie pozdrowili. Zamiast usłyszeć słów typu "Oczywiście pozdrowimy" zobaczyłam w ich oczach smutek.

- Jak to, to ty nic nie wiesz? Ł. od dwóch lat nie żyje.

Yyyy po tych słowach zatkało mnie, nie wiedziałam co mam powiedzieć. 


Ł.od dłuższego czasu czuł się źle, był ciągle zmęczony. Rodzina namawiała go, by poszedł do lekarza i zrobił sobie podstawowe badania. Jednak uparciuch twierdził, że to wszystko przez przepracowanie i nieprzespane noce. Z każdym dniem było coraz gorzej, do tego wszystkiego doszły wymioty i ostry ból brzucha. Ł.trafił do szpitala, gdzie zrobili mu masę badań. Wkrótce okazało się, że ma raka trzustki (a z tego co słyszałam raka trzustki ciężko zdiagnozować). Dla jego rodziny to był cios poniżej pasa. Ł. zmarł po miesiącu od wykrycia u niego nowotworu. Miał 34 lata, zostawił córeczkę i narzeczoną.


Gdyby Ł. zgłosił się tam gdzie trzeba dużo wcześniej, gdy pojawiły się pierwsze symptomy, być może tej tragedii można by było uniknąć. Jego mama również przechodziła przez to samo, również zdiagnozowano u niej raka. Przeszła niejedną chemioterapię, schudła, wypadły jej włosy, ale wygrała. Wygrała, bo zgłosiła się w odpowiednim momencie do lekarza. Gdyby Ł. nie był taki uparty dziś byłby ze swoją córeczką i być może wziął by ślub ze swoją ukochaną. 

 

Jeśli coś cię niepokoi, jeśli od pewnego czasu czujesz się kiepsko nie bagatelizuj tego, nie odkładaj wizyty u lekarza na później. Złe samopoczucie nie oznacza najgorszego, jego powodem może być brak witamin, ale lepiej dmuchać na zimne. Dlatego z tego miejsca apeluje do wam badajcie się. Badajcie się dla siebie, waszych dzieci, rodzin, bliskich. Badajcie się dla świętego spokoju.




Jeśli udało się Wam zobaczyć ten post, zostawcie po sobie ślad w komentarzu lub na facebooku, będzie mi niezmiernie miło. 😘




Bądź na bieżąco i polub stronę na facebooku. ;-)
O tutaj 👇

Miłość jest piękna, ale niestety nie zawsze.

Miłość jest piękna, ale niestety nie zawsze.


Prawie każda kobieta marzy o założeniu rodziny, o tym aby mieć kochającego męża i gromadkę szczęśliwych dzieci. Niestety nie każda ma tyle szczęścia, bo wiele z nich trafia i obdarza zaufaniem niewłaściwe osoby.

 

Iza miała wtedy 20 lat i pracowała w sklepie spożywczym. Poznała tam faceta o ponad 20 lat starszego od siebie. Ona wpadła mu w oko, on jej również. Zaczęli się spotykać i już po tygodniu zamieszkali razem. Znajomi odradzali jej to, bo jakby nie było, był dużo starszy od niej, a przede wszystkim mało o nim wiedziała. Znała tylko jego datę urodzenia, hobby oraz to, że był rozwiedziony i miał trójkę dorosłych już dzieci, z którymi nie utrzymuje kontaktu, ponieważ była żona nagadała im okropnych rzeczy na jego temat. Po tym wszystkim wyprowadził się do sąsiedniej miejscowości i podjął pracę w tym samym sklepie, w którym pracowała Iza.

 

Miesiąc później okazało się, że Iza jest w ciąży. Z jednej strony była szczęśliwa, bo marzyła o własnej rodzinie, a z drugiej zastanawiała się czy to nie zbyt szybko, przecież dopiero co się poznali, a tu już trzeba poważnie pomyśleć o przyszłości. No i najważniejsze, jak on na tą wiadomość zareaguje? O dziwo jej partner na wieść o tym, że znów zostanie ojcem ucieszył się. Wkrótce później wzięli ślub cywilny i zaczęli urządzać mieszkanie, aby powitać w nim małego lokatora. 

 

Iza urodziła przez planowane cesarskie cięcie ze względu na jej budowę ciał, miała zbyt wąskie biodra, a poza tym okazało się, że dzieciątko nie ułożyło się odpowiednio. Długo nie mogła pozbierać się po porodzie, była obolała i zmęczona, Na szczęście miała przy sobie kochającego męża, który znakomicie opiekował się swoją małą córeczką, w końcu został ojcem po raz czwarty, więc wiedział co i jak. 


Niecały rok po tym jak zostali rodzicami, coś w ich życiu się zmieniło. Mąż Izy zaczął dziwnie się zachowywać. Do pracy chodził od czasu do czasu, córką zajmował się sporadycznie, siedział wiecznie przed tv i zaczął popijać. Nie dawał pieniędzy na rachunki i jedzenie, co gorsza zaczął podbierać jej oszczędności. Iza nie miała odwagi wyrzucić go z domu. Myślała, że to może chwilowy kryzys i z czasem wszystko wróci do normy. Niestety tak się nie stało. 

 

Bywało tak, że nie wracał na noc do domu. Pytając go gdzie był i dlaczego nie wrócił, odpowiadał, że był u kolegi i nie chciało mu się wracać tak późno do domu. Pewnego dnia spakował się i wyprowadził bez słowa wyjaśnienia. Jakiś czas po tym Iza dowiedziała się, że ma inną i mieszka z nią. To był dla niej cios poniżej pasa. Nigdy by nie pomyślała, że coś takiego może ją spotkać. A jednak spotkało. Iza złożyła pozew o rozwód i wniosek o alimenty. 

 

Rozwód dostała szybko. Niestety z alimentami już tak łatwo nie było. Skubany twierdził, że to nie on jest ojcem dziecka. Czaicie to? Ja bym normalnie oczy takiemu wydłubała. Nie wiem co on sobie wtedy myślał, że mu się upiecze i testy DNA go ominą? Testy jednoznacznie wykazały, że to on jest ojcem dziecka, więc alimenty musiał płacić. I płacił, ale do czasu, bo po dwóch miesiącach przestał mimo upomnień.

 

Po jakimś czasie okazało się, że te wszystkie oszczerstwa na temat jej już byłego męża okazały się prawdą. Facet nie zajmował się dziećmi i zdradzał swoją żonę. Zanim poznał Izę miał parę innych kobiet, które rozkochał w sobie i zostawił.

 

Obecnie Iza dobrze sobie radzi, pracuje, spłaciła kredyt za samochód, którego spłatą miał zająć się on sam. Jednak mimo tego, że brakuje jej kogoś przy kim mogłaby poczuć się bezpiecznie, nie myśli o kolejnym związku, straciła zaufanie do mężczyzn. No nie dziwię się. Choć z drugiej strony nie każdy jest taki, trzeba tylko kogoś lepiej poznać zanim zdecyduje się na kolejny krok. 

 

Córcia Izy nie pamięta swojego ojca, była mała kiedy je zostawił, ale czasami pyta o niego i o to dlaczego inne dzieci w przedszkolu mają swoich tatusiów tuż obok, a ona nie. No i jak to wytłumaczyć małemu dziecku tak, aby nie poczuło się niekochane i odrzucone?


Czasami lepiej słuchać rozumu niż serca, dlatego dziewczyny zanim zaczniecie myśleć poważnie o związku, najpierw dobrze poznajcie faceta, z którym chcecie spędzić resztę życia. Nie pakujcie się w  mieszkanie z kimś kogo znacie ledwo tydzień. Niektórzy faceci potrafią bajerować, udają zakochanych, a potem okazuje się, że ten którego tak bardzo kochasz jest totalnym gnojem. Pamiętajcie kochane, na wszystko trzeba trochę czasu, nie ma się co spieszyć. Macie przed sobą całe życie. ;-)

 




Jeśli udało się Wam zobaczyć ten post, zostawcie po sobie ślad w komentarzu lub na facebooku, będzie mi niezmiernie miło. 😘




Bądź na bieżąco i polub stronę na facebooku. ;-)
O tutaj 👇

Copyright © 2014 Dżastina - szczęśliwa mama , Blogger