Kolki. Najgorsza rzecz, jaka może przydarzyć się małemu człowiekowi.

kolki, ból brzuszka

Będąc w ciąży dużo czytałam o pielęgnacji noworodka i oczywiście o kolkach. Chciałam się dobrze przygotować. Chciałam zrobić wszystko, aby ochronić swoje dziecko przed czymś takim. Czy mi się udało wyeliminować kolkę z naszego życia?


Wtedy myślałam, wręcz byłam przekonana, że nas to ominie. Przecież to takie proste, wystarczy unikać potraw wzdymających, układać często maluszka na brzuszku, dopilnować by dziecku odbiło się po każdym jedzeniu, zapewnić spokój. Guzik prawda. Mimo, że stosowałam się do tych wszystkich rad moją kruszynkę to dopadło. Miała wtedy trzy tygodnie. Zawsze ataki kolki zaczynały się o 18. Trwały bitą godzinę, czasem dwie. Kropelki, masowanie brzuszka, przytulanie, głaskanie, owijanie, kołysanie, śpiewanie. Nic nie pomagało. Byłam przerażona. Te wszystkie rady o których tyle czytałam zawodziły. Nawet moja teściowa przychodziła z pomocą. Czasem jej się udawało ją uspokoić, ale tylko na chwilę. Potem zaczynało się wszystko od nowa. Zastanawiałam się co jeszcze mogę zrobić? Jak mogę przynieść ulgę mojemu bobaskowi? Dlaczego ona musi tak cierpieć?

Jakie są przyczyny tej przeklętej kolki?
 Tak naprawdę nie wiadomo dokładnie, co jest jej przyczyną. Zwraca się uwagę na kilka czynników, które mogą ją powodować:
- niedojrzałość układu pokarmowego i związana z tym nieprawidłowa praca jelit,
- niedojrzałość układu nerwowego,
- przejedzenie, niemowlę zjada zbyt dużo pokarmu a jego niedojrzały układ pokarmowy nie radzi sobie z jego prawidłowym i sprawnym trawieniem,
- łykanie powietrza w czasie jedzenia, szczególnie u dzieci karmionych butelką,
- wrażliwość na niektóre pokarmy spożywane przez mamę karmiącą piersią, w szczególności nadwrażliwość na białko mleka krowiego,
- podobno nadmierny stres w czasie ciąży może być powodem kolek.

Pewnego dnia zadzwoniłam do mojej położnej i powiedziałam jaka jest sytuacja, że kompletnie nic nie pomaga. Wtedy doradziła mi, abym w aptece kupiła pewne kropelki. W te pędy zajechaliśmy z moim mężem do owej apteki i kurde bele nie mieli ich na stanie. Co dziwne nawet o nich nie słyszeli. No nic wio do kolejnej, tam także ich nie mieli, ale na szczęście można je było zamówić. Następnego dnia kiedy już zaopatrzyliśmy sie w te kropelki, od razu podałam je córci. Byłam prze, prze szczęśliwa kiedy sie okazało, że przyniosły jej ulgę. Nie wiedziałam jak dziękować położnej. To był strzał w dziesiątkę. O jakich kropelkach mowa? Floractin kolki. Jeśli inne kropelki was zawiodą, naprawdę polecam.
kolki, kropelki na kolki

Dopiero po niecałych dwóch miesiącach czasu dowiedziałam się jaka mogła być przyczyna tych wrednych kolek, przez które moja córcia tak bardzo cierpiała. Na skórze mojego dzieciątka zaczęły pojawiać się takie czerwone placki. Lekarka powiedziała, że to skaza białkowa. Do głowy, by mi nie przyszło, że te kolki to przez nadwrażliwość na białko mleka krowiego. Gdybym wcześniej się zorientowała, zrezygnowała bym z nabiału. I pomyśleć, że tyle o tym wszystkim czytałam. 
Copyright © 2014 Dżastina - szczęśliwa mama , Blogger