Rośliny doniczkowe, co warto o nich wiedzieć mając w domu małe dziecko.

rośliny trujące

Każdy człowiek lubi otaczać się roślinnością. Rośliny w domu nie tylko dodają uroku mieszkaniom, ale również wpływają korzystnie na mikroklimat - oczyszczają powietrze. Należy pamiętać, że z pozoru niewinnie wyglądające rośliny mogą okazać się trujące szczególnie dla małych dzieci i zwierząt.


Swojego czasu namiętnie kupowałam różnego rodzaju rośliny doniczkowe. Kusiły mnie swoją zielenią oraz pięknymi, kolorowymi kwiatami. Chciałam żeby mieszkanko było przytulne i oczywiście oczyszczone z toksyn, zwłaszcza że niedługo na świecie ma pojawić się nasza córeczka. Na szczęście mój mąż w porę zareagował, widząc że zajmują wszystkie miejsca na parapecie, w każdym oknie. Miał rację, jeszcze chwila a stały by na wszystkich półkach, szafkach i nie wiadomo gdzie jeszcze. Moimi zdobyczami stały się draceny, juka, skrzydłokwiat, anturium, cyklamen i parę innych roślinek, których nazw nie pamiętam. Wtedy nie zdawałam sobie sprawy z tego, że niektóre z nich są trujące. Na szczęście w porę się dowiedziałam, córcia była na etapie raczkowania i oczywiście wszystko brała do buzi. Dowiedziawszy się o tym z internetu, od razu umieściłam jeden z nich wysoko poza zasięg małych rączek.

Co zawierają te rośliny i jaką szkodę mogą wyrządzić?
Substancje trujące zawarte w roślinie są jej mechanizmem obronnym. To ich naturalna ochrona przed czyhającymi na nie zagrożeniami. Do trujących roślin doniczkowych zaliczają się np. skrzydłokwiat i anturium. W swoich tkankach zawierają nierozpuszczalne szczawiny wapnia, podrażniając silnie skórę i błony śluzowe. Skutkują wystąpieniem bólu gardła i zaburzeniami oddychania.
Kolejny to fikus zawierający sok mleczny, w którego skład wchodzi lateks. Kontakt z tą substancją może powodować kaszel, katar, świąd, czy też atak astmy oskrzelowej.
Następny cyklamen, którego zawarte w nim substancje mogą silnie podrażnić skórę, a w razie połknięcia mogą powodować zaburzenia układu nerwowego i oddechowego. Po nim się tego nie spodziewałam a jednak.
Mając w domu małe dziecko lepiej też zrezygnować z kwiatów, które posiadają kolce lub kolorowe owoce.

 rośliny trujące

Oczywiście tych niebezpiecznych dla dzieci roślin jest o wiele więcej. Dlatego sprawdzajmy i czytajmy informacje o każdym kwiatku z osobna. A jeśli już posiadamy takowy, umieśćmy go w miejscu do którego dziecko nie będzie miało dostępu.

A co robić jeśli już nasza pociecha połknie liść lub owoc?
Należy natychmiast zareagować jeśli zauważymy, że dziecko połknęło liście lub owoc kwiatów. Najlepiej jak najszybciej wywołać wymioty. Bóle brzucha i gorączka powinny być sygnałem do wezwania karetki. Należy poinformować lekarza z jaką rośliną dziecko miało kontakt.
Jeśli nasza pociecha tylko poliże kwiat trzeba mu dokładnie wypłukać usta.

Jak przeczytaliście powyżej sama mam w swoim domu te rośliny. A córcia jest bardzo żywiołowym dzieckiem, wszędzie jej pełno i oczywiście na wszystko się wspina. Za każdym razem kombinuje, jak by to dorwać się do danej rzeczy, która jest poza jej zasięgiem. Chciała by wszystko pomacać swoimi małymi rączkami, polizać a najlepiej to zjeść. Z ciekawością małego człowieka nie wygrasz. Na szczęście córcia, nie miała okazji zakosztować żadnego z moich kwiatków. I mam nadzieję, że do tego nie dojdzie.  A wy drogie mamy jakie z tych roślin posiadacie? Zdarzyły wam się jakieś nieprzyjemne sytuacje z ich udziałem?


 
Copyright © 2014 Dżastina - szczęśliwa mama , Blogger