Ach te dolegliwości ciążowe.

brzuszek, hormony

 

Podczas ciąży w organizmie przyszłej mamy zachodzi wiele zmian, hormony szaleją i pojawiają się pewne dolegliwości. Dolegliwości typowe ale także nietypowe, o których wiele przyszłych mam nie ma pojęcia. Które z nich zaszczyciły mnie swoją obecnością, a które ominęły mnie szerokim łukiem?


1. Mdłości. Podobno towarzyszą one co drugiej przyszłej mamie i zazwyczaj kończą się po 12 tygodniu ciąży. Ja ich nie doświadczyłam. 

2. Wahania nastroju. Jakoś sobie nie przypominam, żebym była zamamrana, złośliwa itp. Mój mąż twierdzi inaczej. Czyli są dwie wersje :p

3. Rozstępy. Przyczyną jest zbyt szybko rozciągająca się skóra. U mnie rozstępy się nie pojawiły, może dlatego, że namaszczałam się prawie codziennie olejkiem migdałowym, przez co moja skóra była dobrze nawilżona.

4. Swędząca skóra. Przyczyną jest mocno napinająca się skóra, w efekcie czego swędzi. Zdarzyło mi się to parę razy, ale po posmarowaniu brzusia olejkiem zaraz przechodziło.

5. Zgaga. Podczas gdy moje koleżanki, które również były w ciąży i zmagały się z tym problemem i musiały unikać niektórych potraw, ja cieszyłam się każdą potrawą bez wyjątku.

6. Bolesność, tkliwość i powiększenie piersi. Kiedy zaczęłam domyślać się, że mogę być w ciąży w te pędy udałam się do lekarza, który oczywiście najpierw przeprowadził wywiad. Stwierdził, że nie mogę być w ciąży, bo  nie mam nudności, piersi mnie nie bolą, nie są wrażliwe i nie są powiększone. Myślałam, że go wyśmieje i zasadzę mu kopa w cztery litery. To że nie bolą, nie są powiększone nie znaczy, że nie jestem w ciąży. Choć przyznam szczerze, że właśnie na to powiększenie piersi czekałam z niecierpliwością i się nie doczekałam, ani trochę nie ruszyły :p    

7. Nadwrażliwość na zapachy. Pamiętam kiedy moja psiapsiółka opowiadała mi jak jej koleżanka zmagała się z tym problemem. Co jej przeszkadzało? Hmm zapach jej męża, nie mogła go znieść. Nie potrafiła przebywać w jego obecności. Nie chce wiedzieć jak ten biedny facet musiał się wtedy czuć. No ale to już nie jej wina. Mi za to przeszkadzał zapach mojego kochanego psiaka, co wcześniej nie miało miejsca. Nie mogłam z nim spać i bawić się. Na szczęście po miesiącu minęło.

8. Nadmierne wydzielanie śliny. Przyznam, że moje ślinianki pracowały wtedy na całego. W dzień sobie z tym radziłam, ale w nocy gdy spałam zdarzało się, że poducha była mokra.

9. Kłopoty z koncentracją. Rozkojarzenie i problemy z pamięcią towarzyszyły mi do końca ciąży. Jakoś musiałam sobie z tym radzić i czasem ukrywać fakt, że mam sklerozę. Czasem było mi wstyd, że zapomniałam o jakiejś ważnej rzeczy.

10. Bezsenność. Raczej nie miałam problemów ze snem, wręcz przeciwnie spało mi się doskonale, wyjątkiem były dwie wycieczki do kibelka na siku. Za to budziłam się bladym świtem czasem o 4 rano czasem o 5 i za chiny ludowe nie mogłam zasnąć dalej. Z jednej strony dobrze, bo gdy jeszcze chodziłam do pracy na 5, nie było problemu ze wstawaniem.

11. Metaliczny posmak w ustach. Nie zawsze, ale jednak.

I to by było na tyle. Same widzicie, każda ciąża jest inna. To że jesteś w ciąży nie musi oznaczać, że będziesz rzygać po kątach albo cierpieć na okropną zgagę. Jestem ciekawa jakie dolegliwości wam towarzyszyły. Może jakieś inne nietypowe, których nie wymieniłam?



Copyright © 2014 Dżastina - szczęśliwa mama , Blogger