Dziwna dolegliwość poporodowa, o której się nie mówi.

poród

 

Do porodu można się w pewien sposób przygotować. Czytając książki, artykuły, słuchając opowieści mam czy też koleżanek. Ja oprócz tego oglądałam filmiki różnych dziewczyn na youtube, które opowiadały swoje historie. Ale o tej jednej rzeczy nikt nie pisnął ani słowem.


W dniu porodu myślałam, że jestem perfekcyjnie przygotowana. Wiedziałam jak oddychać, kiedy przeć, jaką pozycję wybrać, wiedziałam jakie są moje prawa itd.

Kiedy wreszcie urodziłam byłam bardzo szczęśliwa, przecież trzymałam na rękach najbardziej wyczekiwaną osóbkę w moim życiu. Ona wlepiała we mnie swoje śliczne, czarne oczy. Ja również nie mogłam oderwać od niej wzroku.

Parę chwil później z moim ciałem zaczęło dziać się coś dziwnego. Przyznam, że trochę spanikowałam, bo nigdy wcześniej o tym nie słyszałam, ani położna mnie o tym nie uprzedziła. Moim ciałem zawładnęły dreszcze. Najgorzej było od pasa w dół, nie żeby nogi mi latały, ale mało brakowało. Trwało to dobre 1,5 godziny. W tym czasie starałam się zachować spokój i cieszyć się bliskością mojej córeczki. Przytulałam ją, całowałam, głaskałam i oczywiście karmiłam, to było moim celem od samego początku. Żadne cholerne drgawki nie mogły popsuć mi tej chwili. Dzięki temu że ta mała istotka była przy mnie i skupiałam się tylko na niej, ani się obejrzałam a one minęły.

Jak później się dowiedziałam te dreszcze są całkowicie normalne. Są naturalną reakcją ciała. Stres, nerwy, wysiłek oraz zmęczenie powoduje, że ciało może w nieopanowany sposób drżeć. Czytałam jeszcze później na ten temat i moje dreszcze w porównaniu do innych mam, to był pikuś. Niejedna mama pisała, że czuły się jakby dostawały ataku epilepsji, a do tego dochodziło nagłe uczucie chłodu. No i dlaczego do pierona jasnego nikt o tym nie mówi? 

Czy wy także przeżyłyście coś takiego?


Copyright © 2014 Dżastina - szczęśliwa mama , Blogger