Unikaj go, aby chronić swoje dziecko.

 

Jego skutki mogą być opłakane, dlatego jeśli możesz unikaj go jak ognia. Upomnij również swoich bliskich, aby nie robili tego, choćby dla bezpieczeństwa twojego dziecka. Niby to oczywiste, ale chyba większość zapomina, jakie szkody może wyrządzić długotrwały stres.



Stres to chyba syndrom naszych czasów. Ale my jako przyszłe mamy powinnyśmy w szczególności go unikać. Stres nie służy ani nam, ani naszemu jeszcze nienarodzonemu dziecku. Zwłaszcza ten silny i długotrwały może wywołać pewne zagrożenia.

Kiedy my przyszłe mamy denerwujemy się, dziecko noszone pod naszym serduchem odczuwa to napięcie. Tylko jak tu się nie denerwować kiedy pracodawca nie chce przedłużyć nam umowy o pracę, kiedy od czasu do czasu mamy spięcia ze swoim mężem, który nas nie rozumie lub gdy po prostu, martwimy się jak będzie wyglądała akcja porodowa.  Można powiedzieć, że to są drobnostki. Ale czasem zdarzają się sytuacje, na które nie mamy wpływu, które sprawiają, że przyszła mama żyje w ciągłym stresie i to niemal przez całą ciążę.

Jakie szkody może wyrządzić długotrwały stres?
- poronienie lub przedwczesny poród,
- dziecko może urodzić się z niską masą urodzeniową,
- zaburzenie funkcji mózgu jeszcze nienarodzonego dziecka, który po porodzie może wykazywać        opóźnienia w rozwoju motorycznym,
- noworodki mogą być niedotlenione, ponieważ hormon stresu obkurcza naczynia krwionośne, doprowadzające tlen i substancje odżywcze do łożyska,
- noworodki bywają rozdrażnione, niespokojne i więcej płaczą,
- dziecko może być bardziej podatne na kolki.

Będąc w pierwszym trymestrze ciąży doświadczyłam parę razy silnego stresu, ale nie będę pisać co było jego powodem, bo nie ma się czym chwalić. Targały mną wtedy bardzo silne emocje i nic na to nie mogłam poradzić. Na szczęście żadne z powyższych konsekwencji mnie nie spotkały. Jedyną konsekwencją był prawdopodobnie zespół pasm owodniowych, o którym pisałam tutaj. Bardzo się wtedy bałam o zdrowie mojego maluszka.

Niektórzy twierdzą, że zestresowana mama to zestresowane dziecko. I chyba, a raczej na pewno coś w tym jest. Mój bąbelek jest nerwowy do tego stopnia, że czasem mam ochotę podwinąć kiecę i uciekać gdzie pieprz rośnie :-p

Dlatego drogie przyszłe mamy pamiętajmy, że stres nie przynosi niczego dobrego. Postarajcie się odizolować od źródła stresu albo znaleźć sposób, aby zapomnieć o codziennych utrapieniach. Spokój, spokój i jeszcze raz spokój. A dla tych, którzy wywołują ten stres, darujcie sobie i pomyślcie zanim niepotrzebnie zdenerwujecie ciężarną.




Copyright © 2014 Dżastina - szczęśliwa mama , Blogger