Mój sposób na zaparcia u dziecka.

 

Niestety problem jest dość powszechny, wiele dzieci cierpi na zaparcia. I tu trzeba działać, zadbać o odpowiednią dietę dziecka i wyeliminować produkty, które mogą być sprawcą tych zaparć. Na szczęście ja znalazłam na to sposób.


Nie będę ukrywać, że od jakiegoś czasu walczyłam z zaparciami u mojej córci. Biedna nie mogła zrobić kupki. Płakała, bo każda próba zrobienia jej, sprawiała ból. Bardzo się martwiłam, bo jak tu się nie martwić jak dziecko cierpi. Robiłam wszystko co w mojej mocy, szukałam winnego i sposobu na zaparcia. Zrezygnowałam z podawania jej białego ryżu, produktów z białą mąką, ale także z bananów, które tak uwielbia. Było ciężko, bo gdy tylko zobaczyła banany od razu się ich domagała i cóż ja matka miałam zrobić? No dałam mojemu bąbelkowi tego banana. Nie dało jej się wytłumaczyć, że nie wolno jej tego jeść. A z niej jest taki mały uparciuszek i potrafi zrobić taką histerię, że hej. W tej sytuacji zaczęliśmy chować banany, aby ją nie kusiły. 

Zaczęłam podawać jej jeszcze więcej owoców i warzyw (surowych), suszonych owoców zwłaszcza rodzynek i suszonych śliwek, pełnoziarniste makarony, pieczywo. Jednym słowem jeszcze bardziej dbałam o jej dietę. Jeśli chodzi o picie, niestety nie mogłam jej zmusić do tego, aby piła więcej. Pomogło, ale tylko na chwilę, bo zaparcia znów powróciły. Znowu był ból i płacz, nawet miałam wrażenie, że córcia boi się zrobić kupkę i ją powstrzymuje. Przez to kiedy w końcu ją zrobiła, wycierając jej pupę zauważyłam krew, na szczęście było jej tylko trochę. Podczas wysiłku coś jej tam musiało pęknąć. W tej sytuacji jak każda matka przestraszyłam się i pojechałam do znajomej, która jest pediatrą. Uspokoiła mnie, że to normalne i nic złego się nie dzieje. Ale wiadomo z zaparciami i tak trzeba walczyć. Poradziła mi co jej dawać, a co nie. Zdziwiłam się, kiedy powiedziała mi, aby narazie nie podawać jej jabłek, bo zapierają. A ja każdego dnia dawałam jej jabłko do zjedzenia, byłam przekonana, że to jej pomoże, inni też mi tak radzili. Podobno najlepiej podać dziecku świeżo wyciśnięty sok z marchewki lub z mandarynki. Na mandarynkę nie miałam co liczyć, bo u nas jedynie można ją dostać w okresie jesienno-zimowym. W ostateczności przepisała mi syrop, jakby już tak nic nie pomogło.

No i robiłam te soczki marchewkowe i nadal podawałam deserki z suszonych śliwek. Było lepiej, ale nie idealnie. Krew więcej się nie pojawiła, ale kupka i tak była twarda. Niestety córcia nadal ją powstrzymywała i bała się ją zrobić. Obawiałam się, że może to być zaparcie nawykowe, bo ono tak właśnie się objawia.

Dalej próbowałam, walczyłam i nawet rozważałam kupno tego syropu. I nagle coś się zmieniło, córcia zaczęła robić normalne kupki. No i zaje... chwała tej rzeczy, która jej pomogła. No właśnie, tylko czemu mam zawdzięczać tą zmianę? Hmm starałam sobie przypomnieć co ostatnio jej podawałam do jedzenia. Aha! No przecież Ewelinka ostatnio zajadała się czerwonymi porzeczkami. Ale dobra Justyna nie podniecaj się tak. Poobserwuj. No i obserwowałam, a córcia każdego dnia zajadała się tymi porzeczkami. I wiecie co? Faktycznie to jej pomogło. Kupcia była normalna i co ważne nie bolało ją to i już się nie bała.

Wiedziałam, że porzeczka jest zdrowa i ma wiele właściwości , ale nie wiedziałam, że pomaga w zaparciach. Teraz mam już w planach zrobić więcej soków z czerwonej porzeczki i trochę jej zamrozić, aby w razie potrzeby po nią sięgnąć np jesienią albo zimą. Jeśli drogie mamy macie problem z zaparciami u swojego dziecka polecam czerwoną poprzeczkę. Tylko z rozwagą, aby dziecka nie przeczyściło. Pozdrawiam ;-)

  
Copyright © 2014 Dżastina - szczęśliwa mama , Blogger