Zabawy wspierające rozwój motoryki małej. Czyli coś dla rączek.

 

 

Warto od samego początku wspierać rozwój motoryki małej dziecka poprzez różnego rodzaju zabawy. Możemy robić to nawet podczas codziennych domowych obowiązków. Czasem z pozoru niewinne zabawy, zajęcia, o których nie miałaś pojęcia mogą wspierać rozwój malutkich rączek. 

 

Ale zaraz, co to jest ta motoryka mała? To nic innego jak drobne ruchy rąk, dłoni i paluszków, czyli chwytanie, zapinanie guzików, wiązanie, wycinanie, pisanie i wiele innych. Dlatego nie zapominajmy o zabawach, które mają za zadanie pobudzać rozwój dziecięcych rączek. 

 

To co zaczynamy?

 

Przelewanie.

Ta zabawa jest chyba numerem jeden u mojej córci. Ba, ma ją nawet opanowaną do perfekcji. Wystarczy woda i dwa kubeczki. Pokaż dziecku o co chodzi w tej zabawie i gwarantuję godzina "spokoju" gwarantowana. Dlaczego? Dzieci uwielbiają wodę. Ja specjalnie nie musiałam pokazywać córci tej zabawy, bo szczerze mówiąc spryciula sama na to wpadła ;-)

 

Otwieranie, zamykanie, odkręcanie i zakręcanie.

Tą zabawę również uwielbia moje dziecko. Zresztą co będę was oszukiwać moje dziecko lubi bawić się wszystkim co nie jest zabawką. Najczęściej córcia wybiera pudełka po kremach lub butelki po wodzie. Sama je odkręca i zakręca, sprawia jej to wielką frajdę. A jaka jest przy tym skupiona. Nie zapominajmy jednak o tym, aby dziecka nie zostawiać samego z małymi zakrętkami! 

 

Ach, otwieranie i zamykanie portfela, też jest świetną zabawą. Tylko najpierw wszystko z niego powyciągaj, strach pomyśleć co mogło by się spać z jego zawartością ;-P


Zabawy w piaskownicy.

Niby taka niepozorna zabawa, a jak rozwija małe rączki. Przesypywanie, nabieranie piasku na łopatkę, wsypywanie do wiaderka, robienie babeczek, te czynności doskonale wspierają rozwój. My potrafimy w piaskownicy spędzać pół dnia. A wy?


Rysowanie.

Ta czynność mojemu dziecku dość szybko się nudzi, sama nie wiem dlaczego. Kredki nie te, kartka nie ta? Nie wiem. Za to rysowanie po chodniku kredą, to jest to, co ona lubi ;-)


Malowanie.

O to, to. Najczęściej rączkami. A ile przy tym bałaganu, po co malować po kartce, skoro można również po podłodze ;-p To nic, podłogę zawsze można umyć. Ważne, aby po dziecku z tego powodu nie krzyczeć, bo się zwyczajnie zniechęci.

 

Stemplowanie.

To również świetna zabawa. Nie trzeba kupować stempelków, bo można zrobić je samemu, choćby z ziemniaka. Wycinacie wzorki: kółka, trójkąty czy co tam chcecie. Farbki w ruch i do dzieła. Nie znam dzieciaka, który by tego nie lubił. 


Układanie klocków.

Pierwsze jakie zakupiłam córci to miękkie klocki baby Clammy, znacie je? Z początku służyły do "żucia" i chwytania.  Do niczego innego. Dopiero po skończeniu roku zaczęła stawiać swoje pierwsze wieże, strasznie się denerwowała, gdy jej coś nie wychodziło, to taki mały nerwus. Ale z każdym tygodniem było coraz lepiej. W końcu zdecydowałam się na te plastikowe, a ciocia kupiła drewniane. Teraz to można poszaleć ;-)





 

Nie zapominajmy też o sorterach, książeczkach z wyjmowanymi elementami, puzzlach itd. 

 

A i nie zabraniaj dziecku posługiwać się samodzielnie łyżeczką, nawet jeśli miało by się to skończyć niezłym syfem dookoła ;-p

 

Dobrej zabawy ;-)



Jeśli udało się Wam zobaczyć ten post, zostawcie po sobie ślad w komentarzu lub na facebooku, będzie mi niezmiernie miło. 😘


Bądź na bieżąco i polub moją stronę na facebooku. ;-)
👇
Copyright © 2014 Dżastina - szczęśliwa mama , Blogger