Bardzo ważny powód dla którego na razie nie wracam do pracy.

urlop macierzyński, urlop wychowawczy, powrót do pracy.

 

W październiku tego roku kończy mi się urlop wychowawczy. Wraz z tym nasuwa się jedno bardzo ważne pytanie. I co teraz? Rzucić się w wir pracy i zostawić tą moją małą bestyjkę na pastwę przedszkola? Czy też może rzucić to wszystko w cholerę i dać jej maksimum uwagi i czasu? Przeanalizowałam wszystkie plusy i minusy. Doszłam do jednego wniosku. Nie ma innej opcji, zostaję w domu.

 

Powroty do pracy bywają trudne, wiem to z doświadczeń moich koleżanek. Niektóre z nich wróciły do niej, choć wolały zostać ze swoimi pociechami. Dlaczego nie zostały? Nie miały innego wyjścia. Sami wiecie, że życie pisze różne scenariusze. 


Wracając do pracy musiałabym córcie zapisać do wcześniej wspomnianego przedszkola, bo szczerze mówiąc nie miałabym z kim ją zostawić. Zresztą tak jak moje koleżanki, które zapiały tam swoje trochę ponad dwuletnie pociechy. Z ich opowiadań wiem, że początki były dla nich trudne. Tęsknota, tęsknota i jeszcze raz tęsknota. Z oby dwóch stron. Sama ryczałabym jak bóbr wysyłając tam swoje dziecko. Z czasem na pewno wszystko by się ułożyło, a tęsknota i hormony doprowadziły by się do porządku. Córcia też by się tam zaaklimatyzowała i z pewnością dobrze się bawiła, bez swojej mamuśki. ;-P Ale na to przyjdzie jeszcze czas.


Zostaję w domu. Nie dlatego, że jestem leniwa i nie chce mi się pracować. Co to, to nie. Owszem chciałabym pójść do pracy, bo brakuje mi kontaktu z innymi ludźmi, z moimi współpracownikami, a nawet z klientami, którzy tak bardzo niekiedy mnie wkurzali, irytowali. Fajnie było by mieć własne pieniądze, a nie ciągle liczyć na męża. Ale szczerze, na to wszystko też przyjdzie jeszcze czas. Przecież w domu nie będę "siedzieć" do końca życia. Ten dzień i tak nadejdzie. Może za rok, może za dwa. Zobaczymy. ;-)


Zostaję w domu, bo chcę widzieć jak rozwija się moja dziecina, jak uczy się nowych rzeczy. Chcę uczestniczyć w każdej jej przygodzie, w każdej radosnej jak i smutnej chwili. Po prostu nie chcę niczego przegapić. To przecież jeszcze taka mała dziecina. Rozumiecie?

 

Kiedyś ona pójdzie do przedszkola, zerówki, szkoły, a ja do pracy. Nie będzie mnie 8, a czasem nawet 12 godzin. Ile czasu będzie dla nas? Niewiele. Tak więc chcę ten czas dobrze wykorzystać. Chcę się nią nacieszyć i dać jej 100% siebie, póki mogę. 


Zostaję w domu, bo ona potrzebuje mnie, a ja jej.

 

A wy co o tym wszystkim myślicie? Po jakim czasie wróciłyście do pracy? A może zrezygnowałyście z niej na jakiś czas?




Jeśli udało się Wam zobaczyć ten post, zostawcie po sobie ślad w komentarzu lub na facebooku, będzie mi niezmiernie miło. 😘


Bądź na bieżąco i polub stronę na facebooku. ;-)
👇

Copyright © 2014 Dżastina - szczęśliwa mama , Blogger