Jak nauczyć dziecko przesypiać całą noc? Niezawodny sposób.

 

 

Nie będę ukrywać, że dość długo szukałam sposobu na to, aby moje dziecko w końcu zaczęło przesypiać noce. Prawie dwa lata kombinowałam, szukałam, próbowałam. Nie było łatwo. Jeśli ty również marzysz o tym, aby nareszcie się wyspać poznaj ten niezawodny sposób.


Moje dziecko nie jest typem śpiocha i od samego początku fundowało mi niezłą jazdę. Takiej imprezy nigdy nie przeżyłam i takiego wycisku jak wtedy nigdy nie dostałam. Pobudki co pół godziny przez pierwsze dwa miesiące, później co godzinę lub dwie. Wyglądałam jak zombie i upiór jednocześnie, do tego potykałam sie o własne nogi. Śmieszne? Nie bardzo. Prawie dwa lata stróżowania przy dziecku. Prawie dwa lata stawania na każde zawołanie.  


Próbowałam chyba wszystkiego. Jako zdesperowana matka szukałam porady u wujka google, dużo tego było. Próbowałam po kolei. Wszyscy zgodnie pisali, że stały, powtarzalny rytm dnia i rytuały to klucz do sukcesu. Stałe pory posiłków, spacerów i kąpieli. No to akurat wiedziałam i stosowałam się do tego, a i tak moje dziecko za nic miało sobie moje starania. 


Kombinowałam z dietą. Hmm może jem coś czego nie powinnam, może coś jej szkodzi. Ograniczałam produkty wzdymające. Darowałam sobie picie czarnej herbaty na wieczór. Starałam się zapewnić dziecku spokój, wyciszałam tuż przed snem. Śpiewałam, tuliłam, kołysałam, głaskałam, masowałam. Kładłam później spać. Bez rezultatu. Nie dość, że pobudki nadal się przytrafiały to córcia wstawała jak w zegarku przed 6.


Zastanawiałam się jak to jest, że moje dziecko budzi się tak często, a dzieci moich znajomych śpią wtedy w najlepsze. Na cycku czy na mieszance przesypiały całą noc. Dlaczego moje dziecko nie ma dla mnie ani trochę litości? Co do pierona jasnego robię źle? Byłam na skraju wyczerpania i powoli wariowałam. Boziu niech ktoś da mi złotą radę, bo daję słowo spakuję manatki i zaszyję się gdzieś na chociażby dwa dni. Niech mój mąż sam sobie radzi. Korona z głowy mu nie spadnie. Jakaś sprawiedliwość musi być. ;-P


Wtedy koleżanka poradziła mi, abym zaparzyła na noc córci melisę. Jej synek po niej spał jak aniołek. Tą cudowna radę dostała bodajże od swojej babci. A wiadomo rady babć są bezcenne. No i jak bym miała z tego nie skorzystać. Zaparzyłam melisę z nadzieją na lepszą noc, na przespaną noc. Jakie było moje rozczarowanie kiedy w środku nocy, śpiąc sobie w najlepsze nagle słyszę, że dziecko się wierci i coś mamrocze. Chwila ciszy, jupi no to mogę spać dalej. Ta na pewno. Panienka usiadła i zawołała MAMA. Udawałam, że nie słyszę może się położy i zaśnie. Nic z tego. Tej nocy było tak ze trzy razy. Melisa na moje dziecko nie zadziałała, choć podawałam jej ją jeszcze parę razy przed snem. 

 

Bliscy mówili, że to wina tego, że karmię piersią. A psinco, inne moje koleżanki też karmią, a ich dzieci śpią całą noc. Inni znowu radzili, abym dawała jej na noc mieszankę. Jeszcze inni, aby dać jej łyk piwa przed snem, podobno tak kiedyś robiono. Kombinowałam z jej jadłospisem. Kasza jaglana, banan, kasza manna, jajko itd. Niby te produkty wspomagają lepszy sen. 

 

Później zmieniłam godzinę drzemki. I to była najlepsza rzecz jaką zrobiłam. Córcia spała całą noc i my również. Sama w to nie wierzyłam. Taka drobna zmiana, a tyle dobrego z niej wynikło. Do czasu, bo od niedawna córcia zaczęła znowu się budzić. Tylko raz, ale jednak. I tak na przemian raz śpi całą noc, innym razem budzi się i to nie wina ząbkowania.

 

Przez te prawie dwa lata nauczyłam się, że każde dziecko jest inne. Każde ma swój jakiś tam rytm. To nie ja popełniłam błąd. To natura dziecka, jego potrzeba bliskości, którą jakby nie było trzeba zaspokoić. Po prostu tak musi być i czasem trzeba się z tym pogodzić. Jedne przesypiają noce, inne budzą się parę razy i kropka.

 

Nie dosypiasz? Uwierz mi to minie. Wory pod oczami, potykanie się o własne nogi, brak energii staną sie przeszłością. Czas szybko mija i ani się obejrzysz, a twoje dziecię będzie spało całą noc. Ba nawet ciężko będzie je wołami z łóżka wyciągnąć. 

 

CZAS, to najlepsza rada jaką mogę ci dać.


Buźka ;-)




Jeśli udało się Wam zobaczyć ten post, zostawcie po sobie ślad w komentarzu lub na facebooku, będzie mi niezmiernie miło. 😘


Bądź na bieżąco i polub stronę na facebooku. ;-)
👇









Copyright © 2014 Dżastina - szczęśliwa mama , Blogger