Niech ta historia będzie dla was przestrogą!

 

 

Jakiś czas temu spotkałam koleżankę, której nie widziałam wieki. Pogadałyśmy, powspominałyśmy dawne czasy, pośmiałyśmy się. Nagle Marta posmutniała i zaczęła płakać. Przytuliłam ją, a ona opowiedziała mi o tym co ostatnio wydarzyło się w jej życiu. Powiedziała mi jak wielki błąd popełniła. Błąd, który zmienił jej życie w koszmar.


Marta trzy lata temu wyszła za mąż za Janka. Z Jankiem znali się bardzo długo, bo od podstawówki. Między nimi zaiskrzyło w klasie maturalnej. Po dwóch latach zaręczyli się i niedługo później wzięli ślub. Marta zawsze marzyła o pięknej białej sukni, długim welonie i hucznym weselu. I tak też było. 


Marta była marzycielką i romantyczką. Marzyła o kochającym mężu, który będzie nosił ją na rękach. Mężu, który będzie przynosił jej śniadanie do łóżka, przynosił kwiaty, prezenty i szykował romantyczną kolację przy świecach. No full romantic, ale dla jednego faceta to chyba zbyt wiele.

 

Janek raczej nie był typem romantyka i z trudem przychodziło mu szeptanie jej do ucha czułych słówek. Nie był również specem od prawienia komplementów. Na kwiaty pokuszał się tylko przy okazji rocznicy ich ślubu oraz jej urodzin. Śniadanie do łóżka i kolacja przy świecach nie były w jego stylu. Co zatem sprawiło, że zgodziła się wyjść za niego skoro nie spełniał jej oczekiwań? Nie wiem. Wiem za to, że on kochał ją całym swoim sercem.


W życiu Marty pojawił się Paweł. Gościu był nieco starszy od niej, o jakieś 5 lat. Codziennie przynosił jej do pracy kwiaty i prawił komplementy. Zapraszał do kina, restauracji a nawet do teatru. Nie przeszkadzało mu to, że ma męża. Marta była zachwycona adoratorem. Właśnie o takim facecie marzyła. I jak to się mówi, straciła dla niego głowę. W końcu podjęła decyzję i poinformowała swojego męża, że odchodzi do innego. Powiedziała mu, że to przy Pawle czuje się naprawdę kochana i szczęśliwa. To on jest tym, na którego czekała całe swoje życie.


Marta nawet nie pomyślała jak bardzo zraniła tym Janka. Wprowadziła się do faceta, którego znała ledwo dwa miesiące. Była przekonana, że to jest TEN jedyny, z którym spędzi resztę życia. Oj, jak bardzo się wtedy myliła.

 

Po miesiącu wspólnego mieszkania coś się zmieniło. Paweł nie był już tak romantyczny jak na początku. Zmienił się nie do poznania. Stał się oschły, nerwowy, czasem nawet agresywny. Mówił Marcie, że jest beznadziejna i do niczego się nie nadaje. Z czasem poniżanie stało się codziennością. Nawet się nie obejrzała, a stała się jego służącą. Kazał jej gotować, prać, prasować, sprzątać. Jeśli koszula była źle wyprasowana, obiad nie taki jak chciał lub na szybie, którą poprzednio umyła została choćby mała smuga bił ją... Kiedyś pchnął ją tak mocno, aż uderzyła głową o twardą posadzkę i straciła przytomność. Trafiła do szpitala. Nie przyznała się, że facet ją bije. Tłumaczyła lekarzom, że spadła z krzesła kiedy myła okna, czyli klasyka. Dlaczego nie powiedziała prawdy? Po prostu się bała.


Kiedy wyszła ze szpitala Paweł zaczął tłumaczyć, że nie chciał zrobić jej krzywdy, tak po prostu wyszło. Obiecał, że już nigdy nie podniesie na nią ręki. No i ręki może nie podniósł, ale odnosił się do nie z takim samym chłodem jak wtedy. Marta w końcu poszła po rozum do głowy, spakowała swoje rzeczy i wyprowadziła się, gdy Pawła nie było w domu.  


- Justyna nawet nie wiesz jak żałuję tego co zrobiłam. Zamiast żyć sobie teraz ze swoim mężem i cieszyć się każdą spędzoną z nim chwilą, wszystko spier... Wybrałam faceta, który traktował mnie jak śmiecia. Jak śmiecia! Widocznie zasłużyłam sobie na to... Wiem, że nie powinnam dawać ci żadnych rad, ale pamiętaj, akceptuj tego swojego męża takim jaki jest i doceniaj go. Jeśli nie daje ci kwiatów czy też raz na jakiś czas nie zrobi tej cholernej kolacji przy świecach, osraj to. Na pewno znajdzie się masa innych rzeczy, które dla ciebie robi, choć tego może nie zauważasz. Ja dopiero teraz widzę jak wiele Janek dla mnie robił... Przede wszystkim mnie kochał. Kochał mnie, mimo tego, że go ciągle krytykowałam i tak wiele od niego oczekiwałam... Doigrałam się, mam za swoje. Miałam wszystko, a teraz nie mam nic. Dlaczego byłam, aż tak głupia i ślepa?

 

Marta dopiero teraz przypomniała sobie, jak wiele dla niej robił jej mąż. Gdyby tylko mogła cofnąć czas, wystarczyły by jej jego miłość, wierność i szacunek.

 

Czasem zbyt wiele oczekujemy od drugiej osoby. Prawda? Zamiast krytykować i wymagać bóg wie czego, cieszmy się tym co mamy. Cieszmy się każdą spędzoną chwilą z facetem, który jest nam wierny, kocha nas i szanuje. Zawsze mogłaś trafić na kogoś o wiele gorszego, tak jak Marta. Pomyśl o tym w ten sposób. Dlatego kochane kobitki doceńcie tego swojego faceta i podziękujcie mu za to, że po prostu jest.


Buźka ;-*



Jeśli udało się Wam zobaczyć ten post, zostawcie po sobie ślad w komentarzu lub na facebooku, będzie mi niezmiernie miło. 😘


Bądź na bieżąco i polub stronę na facebooku. ;-)
👇

Copyright © 2014 Dżastina - szczęśliwa mama , Blogger