Zmęczona macierzyństwem.


Odkąd zostałam mamą bywam często zmęczona. Ale ostatnimi czasy zmęczenie coraz bardziej dawało mi się we znaki. Zamiast rano wstawać rześka i wypoczęta, choć przespałam całą noc, to i tak po otwarciu oczu czułam się, jakby czołg właśnie po mnie przejechał. 

 

Oczywiście nie zawsze jest tak źle, bo bywają dni kiedy jestem naprawdę szczęśliwa, chce mi się śmiać, wykonywać te wszystkie domowe obowiązki. Tylko, że tak naprawdę takich dni jest zdecydowanie za mało.



Czasem efektem mojego zmęczenia jest zbyt późne kładzenie się spać, zbyt wczesne wstawanie, nadmiar obowiązków i inne takie tam matczyne i nie matczyne sprawy. Psychika też robi swoje, jakby nie było jestem odpowiedzialna za bezpieczeństwo mojego dziecka, za jego zdrowie, prawidłowy rozwój, przyszłość i wychowanie. Do tego dochodzi strach, monotonia. Monotonia w szczególności. Sprzątanie, pranie, gotowanie i różne przydomowe obowiązki dobijają mnie. Codziennie to samo i choćbym stawała na głowie czasami nie da się nic zmienić, bo dziecko ma zły humor, ząbkuje lub po prostu brak mi na to czasu. 

 

Przyznam się, że przez pierwszy rok życia mojej córeczki myślałam, że jest ciężko i już ciężej być nie może. Jak bardzo się wtedy myliłam. Teraz to dopiero jest hardcore. Moje dziecko nie ma łatwego charakteru. Prawie codziennie tak samo daje mi w kość. Dlatego pękam ze śmiechu, kiedy ludzie, którzy nas zbytnio nie znają, chwalą moją córcie jaka to ona jest grzeczna i spokojna. Gdyby wiedzieli co dzieje się w naszym domu, szybko zmienili by zdanie i uciekli gdzie pieprz rośnie. Sama czasami mam na to ochotę, bo mam wszystkiego serdecznie dość. Dość tych wrzasków, lamentów o byle głupotę, tłumaczenia po raz setny, że czegoś nie wolno, rzeczy porozrzucanych po kątach, jedzenia na podłodze itd.



Czasami jestem tak zmęczona, że:

- Nie mam siły, aby umyć włosy.

- Zamiast zrobić córci porządną kolację, odgrzewam jej zupę z obiadu. 

- Kiedy nie mam siły podnosić zabawek, które leżą na środku pokoju, to albo posługuję się nogą, (pewnie domyślacie się o co chodzi) albo łaskawie czekam, aż mój mąż sam to zrobi. Jednak cudu nie oczekuję. 

- Zasypiam w dziecięcym łóżeczku. 

- Na posikane łóżko zarzucam ręcznik, bo nie chce mi się zmieniać w środku nocy pościeli. 

- Aby mieć chwilę spokoju włączam mojemu dziecku te gówniane bajki, co to lecą w tv.

- Zdarza mi się krzyknąć na moje dziecko, czego później bardzo żałuję.  


Mogłabym dalej wymieniać, ale jestem zbyt zmęczona, aby myśleć o tym dalej.


My matki nie jesteśmy ze stali i należy nam się chwila odpoczynku, dlatego nie wstydźmy się prosić o pomoc. Dla mnie wybawieniem są moi rodzice, do których niestety rzadko jeździmy, ale jak już nam się uda, to mam prawie cały dzień dla siebie. Dziadkowie z chęcią zajmują się swoją jedyną wnuczką. Po takim dniu jestem naprawdę wypoczęta, a akumulatory mam naładowane na cały tydzień. 


Droga mamo nie zapominaj o sobie i o swoich potrzebach. Zadbaj o siebie, swoje zdrowie, urodę i jakby nie było psychikę. Ja o swoją psychikę zdecydowanie muszę zadbać, moje dziecko często wystawia moją cierpliwość na próbę i wtedy zastanawiam się, czy aby nie jest mi potrzebny psychiatra, naprawdę. Nie jest łatwo być mamą. Oj nie łatwo i trzeba się mocno starać, by nie wyjść z siebie.

 

Mimo, że mam ochotę czasami rzucić to wszystko w pizdu, zatrzasnąć za sobą drzwi i już nigdy nie wrócić, wiem że życie bez tej małej bestyjki było by zupełnie puste. Dlatego muszę spiąć poślady, wziąć się w garść i iść z tym koksem. W końcu dziecko nie może oglądać znerwicowanej, a nawet czasem zapłakanej matki. Nie będzie łatwo, ale będę się starać. Trzymajcie kciuki. Ja za was trzymam.

 

P.S Mam wrażenie, że chciałam jeszcze coś dodać, ale nie pamiętam co.

 

Buziaczki ;-*

 

 

Jeśli udało się Wam zobaczyć ten post, zostawcie po sobie ślad w komentarzu lub na facebooku, będzie mi niezmiernie miło. 😘


Bądź na bieżąco i polub stronę na facebooku. ;-)
👇

Copyright © 2014 Dżastina - szczęśliwa mama , Blogger