8 rzeczy, bez których nie wyobrażam sobie macierzyństwa.


Pewnie każda z was ma listę rzeczy, bez których nie wyobraża sobie macierzyństwa. Ja również. Są to rzeczy niezbędne, ułatwiające ten mój matczyny żywot. Życie bez nich, było by zapewne trudniejsze. 


Lista rzeczy, bez których nie wyobrażam sobie macierzyństwa oczywiście jest o wiele dłuższa, więc postanowiłam ją okrutnie skrócić, aby was nie zanudzić. Pewnie przyznacie mi rację co do niektórych z nich.


1. Chusteczki nawilżane.

Już od dwóch lat używam chusteczek nawilżanych z firmy Velvet i szczerze nie zamienię ich na nic innego, nawet jeśli ktoś by mi polecał inne. Chusteczki początkowo używane do wycierania pupy niemowlaka, później buzi, noska i rączek. W późniejszym czasie już do wszystkiego, no kto by pomyślał, że mogą mieć tak szerokie zastosowanie ;-p Chusteczki nawilżane to must have każdej mamy.

 


 

2. Duża torebka.

Kiedy zostajesz mamą zapominasz o małych torebkach. Z początku pakujesz do torby (oprócz oczywiście swoich rympołów i klamotów), chusteczki nawilżane, kilka sztuk pampersów, butelki z piciem, coś na ząb, zabawki, coś tam na przebranie, chusteczki higieniczne (nie tylko do wycierania noska, ale też do wycierania mokrych ławek, huśtawek), itd. W późniejszym okresie torba przydaje się na te wszystkie zdobycze ze wspólnych spacerów. Kamyczki, listki, gałązki, szyszki to coś co dziecko MUSI zabrać ze sobą. Jednak czasami okazuje się, że sama torebka tu nie wystarczy, więc warto zaopatrzyć się dodatkowo w odzież z dużymi kieszeniami. ;-)

 


 

3. Suchy szampon.

Wiele razy było tak, że po wspólnych harcach z moim dzieckiem byłam tak zmęczona, że nie miałam najmniejszej ochoty na umycie mojej czupryny. Dlatego zaraz po przebudzeniu psik, psik suchym szamponem po włosach i o matko... włosy odświeżone, tylko dziękować tym co to wymyślili. 

 


 

4. Żarówka sterowana pilotem.

Najważniejsza funkcja to nie zmiana kolorów (choć mój mąż lubi się nimi bawić), a zmiana jasności światła. Kiedy w nocy trzeba było zmieniać dziecku pampersa włączałam pilotem lampkę i od razu zmieniałam światło na najsłabsze, po to, aby nie rozbudzić małego bombla. W czasach kiedy jeszcze nie mieliśmy tej żarówki świeciłam sobie przy tych czynnościach telefonem ;-p

 


 

5. Niania elektryczna.

Musi być i z dźwiękiem i z obrazem. Dzięki niej nie muszę nasłuchiwać czy moje dziecko się obudziło, zwłaszcza kiedy jestem piętro niżej. A i lubię też popatrzeć co ta moja panienka wyprawia przez sen ;-P

 

   

 

6. Viburcol plus.

Viburcol plus to kropelki homeopatyczne, które pomogły nam podczas ząbkowania. Córcia po nich była spokojniejsza, nie denerwowała się z byle powodu i lepiej spała w nocy.

 


 

 

7. Bepanthen baby maść ochronna.

Idealnie pielęgnuje pupkę niemowlaka, chroni przed odparzeniami, a gdy już takowe się pojawią znikają szybciuteńko. Co ciekawe świetnie działa na podrażnione brodawki, polecam ;-)

 

 

 

8. Różnej wielkości pudełka.

Po co? A po to, aby mały szkrab miał się czymś zająć, kiedy chcę mieć chwilę spokoju. Takie pudełka działają cuda, godzina spokoju jak nic. 

 

Pewnie teraz zastanawiacie się, gdzie w tym wszystkim jest wózek? Przecież większość mam nie wyobraża sobie spacerów bez niego. Dla mnie wózek był tylko ciężarem, ponieważ moje dziecko od jakiegoś piątego miesiąca życia "znienawidziło" go i musiałam nosić córcię na rękach. Oczywiście zdarzały się dni, kiedy z chęcią siadała do wózka, ale na krótko, bo już w drodze powrotnej musiałam pchać wózek i nieść małą królewnę na rękach jednocześnie. 


No to teraz z niecierpliwością czekam na wasze matczyne must have ;-)


Buziaczki ;-*


Jeśli udało się Wam zobaczyć ten post, zostawcie po sobie ślad w komentarzu lub na facebooku, będzie mi niezmiernie miło. 😘


Bądź na bieżąco i polub stronę na facebooku. ;-)
O tutaj 👇

Copyright © 2014 Dżastina - szczęśliwa mama , Blogger