Kiedy "dzieci" mają dzieci.


 

Macierzyństwo to piękna i zarazem trudna przygoda. Trudna zwłaszcza dla dziewczyn, które mamami zostały w bardzo młodym wieku.


Ostatnimi czasy zdarza się, że w ciążę zachodzą młode dziewczyny, czyli plus minus piętnastolatki, no dla niektórych po prostu dzieci. Niektóre załamane faktem, że są w ciąży zaczynają żałować tego co zrobiły i popełniają przez to różne głupoty, o których nawet nie chcę myśleć. Inne znowu biorą to na przysłowiową klatę i godzą się z tym co ich czeka. A czeka ich... no niemała rewolucja. Ciąża, poród, macierzyństwo to wszystko nie jest proste, czasem nawet dla dorosłej kobiety, a co dopiero dla jeszcze za bardzo nie znającej życia dziewczyny. Ważne, aby mieć przy sobie bliskich, którzy będą służyć pomocą i wsparciem.


No właśnie, wsparcie to coś czego potrzebują młode przyszłe mamy. Nie krytyki, nie obelg, nie uwag typu "Chciałaś to masz", to już się stało i już się nie odstanie, a dziecko to nie jest żadne przekleństwo. Wiem, że niekiedy w takiej sytuacji społeczeństwo wyśmiewa się z nich, znajomi, czasem nawet rodzina odwracają się i to jest najgorsze co taka młoda dziewczyna może otrzymać od innych.

 

Na pewno nie jest łatwo wychować dziecko kiedy jest się nastolatkiem. Każda dziewczyna w tym wieku ma marzenia, nawet czasem plany na przyszłość i w tych planach na pewno nie było dziecka, nie było nieprzespanych nocy, sterty brudnych dziecięcych ubranek, pampersów i brania odpowiedzialności za drugiego człowieka. Jednym słowem inaczej wyobrażały sobie swoje życie. No, ale jakby nie było macierzyństwo powinno być zarezerwowane dla dorosłych, nastolatki powinny uczyć się, spotykać ze znajomymi, pozostać po prostu nastolatkami, a nie przechodzić tak trudny egzamin z życia i od razu stawać się dorosłymi. 

 

Ale smuci mnie niezmiernie fakt, że często takie dziewczyny muszą radzić sobie z tym wszystkim SAME. Bez rodziców, bez znajomych i co ciekawe bez ojca dziecka, który jest tak samo odpowiedzialny za to co się stało, bo samo się nie zrobiło.


Znam też parę dziewczyn, które właśnie jako nastolatki zostały mamami i nie oddały swoich dzieci do adopcji, jak to czasami bywa. Zapytane czy żałują, zgodnie odpowiadają, że nie. Nie żałują tego ani trochę, no bo czego tu żałować, dziecko to szczęście nie ciężar. I powiem wam szczerze, podziwiam takie mamy, naprawdę. Szacun dla was dziewczyny. Nie dość, że dobrze, na swój sposób, przeszłyście całą ciąże, ( myślałam, że ciąża w tak młodym wieku jest obciążeniem dla organizmu, bo przecież on jeszcze dojrzewa) to i z wychowaniem dziecka radzicie sobie doskonale, a przy tym normalnie uczycie się. Tak! Dla tych, którzy nie wiedzą wczesne macierzyństwo nie skreśla nauki w szkole... A to wszystko dzięki temu, że mają WSPARCIE. 

 

I tego wam wszystkim życzę.

 

Buziaczki ;-* 


Jeśli udało się Wam zobaczyć ten post, zostawcie po sobie ślad w komentarzu lub na facebooku, będzie mi niezmiernie miło. 😘


Bądź na bieżąco i polub stronę na facebooku. ;-)
O tutaj 👇

Copyright © 2014 Dżastina - szczęśliwa mama , Blogger